|
Blog > Komentarze do wpisu
Nicość.
Ogarnęła mnie nicość. Radość równoważy się ostatnio z lękiem. Szczęście stanowi przeciwwagę dla bezsilności. Teraz czuję w sobie jedną wielką pustkę. I to chyba nawet nie kwestia braku emocji we mnie, wręcz przeciwnie. Ich rozmiar i wymiar jest tak duży, że wydaje mi się, jakbym nie istniała. Bardzo boję się o kogoś. O mojego bliskiego znajomego, duszka dobrego. Choroba jego to zło, pochłaniające go a wraz za nim podążających bliskich. Gdzieś na końcu tego tłumu jestem ja. Ubrana w szaro bure łachmany, ale jednak kątek oka dostrzegana przez Niego. Świadomość… Brak świadomości …. Taka huśtawka. Sinusoida powodująca, że trwam gdzieś obok siebie i w zasadzie żyję tylko tym co się dzieje. Łączę się z Nim myślą. Rozedrganie jakie mam w sobie sprawia, że właściwie to mnie nie ma. Stąpam po ulicach ale moje nogi choć kroczą po śląskiej ziemi to tak naprawdę stoją za pewną szybą. Moje oczy choć wpatrzone w mijane witryny to patrzą na człeka palącego papieros za papierosem … Jestem a tak naprawdę to tylko moja poświata. Ile dałabym by mu pomóc. Pomoc jemu jest równoznaczna z pomocom samej sobie. Odległość miażdży. Boli. Dewastuje spokój mego serca i duszy. Ale wiara i nadzieja nie pozwalają podupaść. I on też by tego nie chciał – bym podupadała – a zatem …….. On wie co chciałabym napisać : ) piątek, 17 lutego 2012, martitka2707
|
|