RSS
czwartek, 23 lutego 2012
wiosno, wiosno gdzie jesteś ? !

Niedobór promieni słonecznych daje się we znaki. Człowiek siedzi 6 godzinę przy komputerze, literki zdają się same przeskakiwać i oczy odmawiają posłuszeństwa. Po kilkunastu sekundach tępo wpatrzony wzrok w monitor sprawia, że powieki stają się jeszcze bardziej ciężkie a przymrużone oczy prowadzą do powstania kolejnej słodkiej mam nadzieję zmarszczki mimicznej.  Niebo ma kolor betonu, a więc zdaje się być tak ciężkie jakby zaraz miało zwalić  mi się na głowę. Oczywiście mnie bronią przed tym mury naszego „cudnego” biurowca. Podejrzewam, że nie byłby w stanie przetrwać za wiele, ale może by mnie mile zaskoczył :P Myślę, że jak tylko zapach wiosny zacznie unosić się w powietrzu, a ta szara breja zamieni się w zieleniejące trawniczki to nawet nasz brudny Śląsk będzie jakby piękniejszy. Człowiekowi po zimie tak bardzo brakuje słonka, że nawet jego minimalna dawka w ciągu dnia jest zbawienna. No i tym sposobem wyszedł wpis o pogodzie …. Miernota :P

13:35, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
Mała opowiastka o Nich

Patrzę na Nich. Oczy zachodzą mi naprzemiennie łzami i rozświetlającym je blaskiem szczęścia. Patrzę na Nią i na Niego. Jest ich dwoje, młodych, kochających a jakże obcych. Można żyć we dwoje ale jednak osobno. Można żyć osobno a jednak nie przestawać o sobie myśleć, marzyć, tęsknić. Patrzyłam na nich od dłuższego czasu, obserwowałam każdy ruch ponieważ zarażali szczęściem. Ostatnio jakby przypadkiem spostrzegłam, że On jest bez niej, a i ona nie dąży by być przy nim. Pytanie o powody pozostawiłam sobie, obserwowałam. Dwoje ludzi, kochających się, akceptujących i ufających sobie w przeciągu kilku chwil jest w stanie doszczętnie zdeptać to co tworzyli latami. On poznał kogoś, ona poznała również. Wszystko w milczeniu i powolnym odpływaniu od siebie. Jemu codzienne wieczory mijały na rozmowach z inną kobietą, na zagłębianiu się w jej psychikę, na odległość – ale jednak. Ona szukała sposobu by uciekać, by na to nie patrzeć, rzucając się w znajomość kiełkującą, inną, spontaniczną. Dla mnie zdrada mentalna jest stokroć gorsza aniżeli zastanie swej połówki w najbardziej obcesowej sytuacji. Ale ja to ja a oni to oni. Tym samym ingerując w poboczne znajomości przestali dostrzegać siebie, przestali łaknąć swej obecności, stali się nieczuli na swe słowa, nie rozpoznawali już swoich zapachów ani głosów …. Straszne to. Nie chciałabym nigdy tak zaprzepaścić swą miłość. Nie chciałabym kiedykolwiek by w moich oczach malował się taki żal, do którego nie mogłabym się przyznać. Trzymam kciuki za nich bo dawali mi przez wiele lat poczucie, że istnieje miłość ponad wszystko, ponad wszelkie różnice jakie między nimi były. Kibicuję im a jednak …. Jestem wątpiącym kibicem.

10:36, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
Miłość to biegun ciepła :P

Jestem szczęśliwą kobietą, która oczywiście marzy o miłości, ale zawsze będzie starała się wyjść jej naprzeciw a nie atakować ją, nie na tym to polega. Miłość ma zaskoczyć człowieka w najmniej oczekiwanym miejscu i chwili. Sprawić, że podcina nam ścięgno Achillesa, padamy na twarz i dostajemy paraliżu, ale w przyjemnym tego słowa znaczeniu. Ja jestem rzeczywista. A przede wszystkim jestem szanującym siebie i innych człowiekiem, szanującym emocje jakie ludzie mają i na pewno jedno czego nie chcę to być solą w czyimś oku. Być ciężarem wlekącym się za kimś. Życie nauczyło mnie, że to co za nami to jest wspomnienie i jego tryb dokonany powoduje, że choć byśmy chcieli nie możemy nic zmienić. Nie może to kierować naszą przyszłością. Zresztą każdy jest inny i nie można mierzyć ludzi przez pryzmat innych. Ciekawe jak się czujecie po tym elaboracie. Mam nadzieję, że uśmiechniecie się do mnie pod nosem :P

08:58, martitka2707
Link Komentarze (1) »
środa, 22 lutego 2012
Imieniny ?

No dobra nie chciałam się upominać bo w sumie sama o tym zapomniałam, ale właśnie przesunęłam mały czerwony kartonik na kalendarzu. Dowiedziałam się, że 22 dnia lutego są moje imieniny. No ale jakoś życzeń moc mnie nie zalała, po dywanie z kwiatów nie szłam, ani dobry duszek nie szepnął mi na ucho nic przyjemnego z tej okazji. Czyli morał z tego taki, że kolejny raz kobieta musi stać się samowystarczalna. Ale w sumie to ma swoje plusy :P Sobie kupię paczuszkę czekoladek takich jakie uwielbiam :P Kupię sobie musujący szampan, który w mojej głowie dziś zahuczy :P I sobie włożę pończoszki i pohasam po domu …. Zapewne pustym domu …

09:45, martitka2707
Link Komentarze (3) »
pachnidło ....

Bezład myśli mnie wypełnia. Ostatnio wszystkie moje poczynania były lekko chaotyczne i nawet nie wiem czy patrząc z zewnątrz nie wyglądają na chybione. W głębi serca od początku czułam, że robię właściwie.  Od początku los układał ostatnio się dla mnie pomyślnie, tak by to co staje się priorytetem było na wyciągnięcie ręki. W swoim życiu nigdy nie żałuję, nie odwracam się i nie analizuję czy aby dobrze robię. Natomiast czasem zapach wspomnień mnie dopada, owszem. Szczególnie jeśli wspomnienia mają przyjemny dla nas wyraz i przyprawiają o uśmiech, jeśli to co było nie ma w sobie goryczy ani nie sprawiało nigdy świadomej przykrości. A więc dziś pachnie mi sentymentalnie i wspomnieniowo …. W zasadzie w powietrzu unosi się też woń wiosny. Słodka, świeża…. Każdemu chyba brakuje tych nieśmiałych promyczków słonka, tych delikatnych przebijających się pojedynczych trawek zielonych i łaskoczących po stopach…. Wiosno wracaj : ) a raczej nadchodź :P

09:13, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2012
mózgowe wakacje

Głowa zwykle wypełniona myślami i pomysłami dzisiaj ma urlop. Moja lewa półkula dzisiaj leży sobie na leżaczku trzymając drinka z palemką. Przed dnią rozpościera się wielki błekitny ocean z ciepkutką wodą w którym popis dają delfinki. Moja prawa półkula siedzi na stoku, trzymając w ręce herbatkę z rumem i opalając się pod goglami od słonka. I tak oto mój mały móżdżek sobie odpoczywa .... a ja gapię się w telewizor, który niestety nie odbiera ani jednego kanału a czemu ? bo kiedy moje obie półkule sa na wakacjach to niestety poziom mego myślenia jest zerowy .... Zresztą kobieta i dekoder kablówki = klęska.

21:43, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 lutego 2012
Nicość.

Ogarnęła mnie nicość. Radość równoważy się ostatnio z lękiem. Szczęście stanowi przeciwwagę dla bezsilności. Teraz czuję w sobie jedną wielką pustkę. I to chyba nawet nie kwestia braku emocji we mnie, wręcz przeciwnie. Ich rozmiar i wymiar jest tak duży, że wydaje mi się, jakbym nie istniała.  Bardzo boję się o kogoś. O mojego bliskiego znajomego, duszka dobrego. Choroba jego to zło, pochłaniające go a wraz za nim podążających bliskich. Gdzieś na końcu tego tłumu jestem ja. Ubrana w szaro bure łachmany, ale jednak kątek oka dostrzegana przez Niego. Świadomość… Brak świadomości …. Taka huśtawka. Sinusoida powodująca, że trwam gdzieś obok siebie i w zasadzie żyję tylko tym co się dzieje. Łączę się z Nim myślą. Rozedrganie jakie mam w sobie sprawia, że właściwie to mnie nie ma. Stąpam po ulicach ale moje nogi choć kroczą po śląskiej ziemi to tak naprawdę stoją za pewną szybą. Moje oczy choć wpatrzone w mijane witryny to patrzą na człeka palącego papieros za papierosem … Jestem a tak naprawdę to tylko moja poświata. Ile dałabym by mu pomóc. Pomoc jemu jest równoznaczna z pomocom samej sobie. Odległość   miażdży. Boli. Dewastuje spokój mego serca i duszy. Ale wiara i nadzieja nie pozwalają podupaść. I on też by tego nie chciał – bym podupadała – a zatem …….. On wie co  chciałabym napisać : )

12:21, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
tak nie chcę !

 

"Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje"

08:35, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 lutego 2012
wizualizacji czas - część 1 twarz.

Patrzę w lustro i co widzę ? No siebie wiadomo :P ale kim ja jestem w moich oczach. Hmm. Nie mam tu na myśli fajnego człowieka, do którego mogę się uśmiechnąć. Szanuję siebie, aczkolwiek tak po damsku chodzi mi dziś o facjatę, o widok czysto mechaniczny poczyniony mymi oczyma. W sumie ciekawe jak ty byś mnie postrzegał w wersji wizualnej. Widzę włosy, które zawsze, odkąd pamiętam kojarzą mi się z czekoladą, o tak – mleczna milka. Nie wiem czemu, ale gdzieniegdzie jest niczym malarskim pędzlem rdzawy poblask. Czyżby spadł z nieba jakiś pył miedziany ? No mam tak i już. Z racji zbliżającej się 30 – stki pewnie gdzieś pod tą czupryną, plącze się i kryje niewinny siwy włos, ale przyjmijmy to jako wabik na mężczyzn hehe. Zresztą na co dzień raczej nie dostrzegalny :P No dobra włosy okalają całą twarz. Kiedyś przeze mnie nieznoszoną a dziś … E no nie jest to jakiś dramatyczny widok – ufff. Fakt, że oczy mam dość specyficzne, ale czy ktoś z was nie chciałby stać się posiadaczem oczu w kolorze żabim ? Nie mam na myśli nadmiernego wytrzeszczu :P raczej po prostu zielono mi … I jak już kiedyś wspominałam, owa zieleń ma skłonności zmienno-barwowe i czasami w przypływie emocji przeistacza się w ciemną czeluść granatu. Dziwne to, ale nadal niepotwierdzone przeze mnie, bo jakoś do lustra to mi nigdy nie po drodze w chwili emocjonalnej burzy. Nosek „słodziaczek” pokrywa kilkanaście piegów. Ich genezy nie pamięta nikt, aczkolwiek pewnikiem jest to, że kochające słońce i ciepło moje ciało postarało się bym doskonale to wykorzystywała, wylegiwała się i wygrzewała, a przy okazji stawała się właścicielką małych groszków na nosie. Usta ach te usta. Miękkie są :P I jak mawia moja mama wkładana do nich żywność wprawia je w majestatyczne ruchy, falujące. Dobrze, że mama tylko o jedzeniu mówi :P Malinowe są i staram się tą malinę nie zamazywać jakimiś specyfikami, bo przecież nie każdy lubi mieć lepik na ustach. Ja nie lubię. Lubię się śmiać, a że mam dołeczek na prawym policzku to się nim chwalę na prawo i lewo. I sobie szpanuję wspomnianym dołeczkiem. Są jeszcze elementy dodatkowe jak uszy, ale z racji, że nie zwisają z nich pierzaste kolczyki to jakoś nie są one punktem wartym reklamy na mym licu. I tu się kończy moje lustro. Dobrze, że nie posiadam takiego wielkiego lustra jak w sklepie odzieżowym, bo bym zaraz opowiedziała historię pieprzyków na całym ciele i boskich nóg oraz …. Okej zapędziłam się. Niechaj wyobraźnia zadziała …. ciekawe czy będą części kolejne tej sagi hmm

12:26, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lutego 2012
zima zima zima

Mam wrażenie, że zaraz nas zasypie. Jakkolwiek śnieg bywa przyjemny to chyba tylko w sytuacji kiedy wpakowana jestem w kombinezon, gogle i sączę herbatkę z rumem na słonecznym stoku. W przeciwnym razie – zima jest fuj. Taka zima działa trochę jak człowiek. Potrafi zmrozić. Potrafi zawalić i zrujnować budowle pod wpływem zaległego śniegu choć powstawały latami. Tak samo my, śmiertelnicy. Budujemy relację z kimś, ufamy i nagle pod wpływem impulsu…. Nie chcemy rozmawiać tylko burzymy i gryziemy w sobie gorycz…. Odwracamy się na pięcie i idziemy ku wyimaginowanej wiośnie. Stopić lody, z nadzieją że tam czeka na nas ciepło i świeżość. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie podskórna igiełka, która sprawia że co jakiś czas zakłuje nas do szpiku kości. I wtedy pojawia się ta okrutna myśl, że ta zima wcale nie była taka zła :P

11:37, martitka2707
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69