<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>mówię do Ciebie i do Siebie</title>
    <link>http://martitka2707.blox.pl/html</link>
    <description>KOBIETA czyli anielica z piekła rodem</description>
    <lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 11:36:50 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Part 3.</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Part-3.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Teraz jestem ja i jest szczęście. Ma kolor niebieskich oczu : ) Ma cudowny uśmiech o poranku unosząc zaspane oczy znad poduszki : ) Ma ciepły oddech wieczorem kiedy wpatruje się we mnie śpiącą, a ja zasypiam spokojna, nie bojąc się, że nagle zniknie bez słowa. To szczęście nie kroczy z wypiętą piersią niczym Adonis po ulicach, tylko skocznie i żółwim tempem idzie spoglądając na mnie zaczepnie. To szczęście nie odtrąca, nie odrzuca, nie wstydzi się. Ma w sobie ciepło i urok, ma w sobie męskość i namiętność, ma w sobie pierwiastek gaduły a jednocześnie potrafi słuchać. To szczęście potrafi zaskoczyć mnie wieczorną herbatą i podać w nocy szklankę wody spragnionej istocie, a na widok śniadania na stole ma rozmarzone i rozpływające się oczy. To szczęście potrafi garściami czerpać ze mnie ale i oddawać ze zdwojoną siłą siebie. Do trzech razy sztuka ? tego nie wie nikt, ale tylko ja wiem jak się teraz czuję, jak się czuję przy szczęściu, które mnie muska co dnia. Tylko ja wiem czy jest to &amp;#8222;coś&amp;#8221; czego zawsze mi brakowało, do czego bezwiednie dążyłam a co nagle, znikąd mnie dopadło. I to jest najpiękniejsze, że nie było ani wyszukiwane, ani upolowane, stanęło na mej drodze przypadkiem, w miejscu co najmniej dziwnym, w chwili niespodziewanej. I może to, że zjawiło się nagle sprawiło, że jest prawdziwym, że jest odpowiednim, bo nie wyczekanym tylko wpadającym na mnie w naturalnym splocie losu&amp;#8230; Pożyjemy &amp;#8230;. I oby tym razem moja czterolistna koniczyna na dwóch nogach mnie nie opuściła : )  &lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Part-3.html</guid>
      <pubDate>Thu, 17 May 2012 11:36:50 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Part 2.</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Part-2.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Potem chyba ratując się, nieco chcąc ustabilizować emocje przy kimś oddałam się w ręce Jego. Też minęło &amp;#8230;. Bo w końcu do trzech razy sztuka mam nadzieję. Tu też potok kadrów przelewa się pod powiekami, a raczej przewija. Jakkolwiek tamte kadry wywołują bicie serca szybsze, pewnie ze strachu &amp;#8230; tak te widoki są pełne hmm sympatii ale i obojętności. Jeśli ktokolwiek potrafi we mnie wyzwolić obojętność to należy mu się pomnik, albo co najmniej dyplom. Ja cholera emocji mam w nadmiarze, niektórzy śmieją się, że chyba obdarować mogę nimi spory tłum ludzi a jednak &amp;#8230; Jednak Jemu udało się doprowadzić, że na mojej buzi malował się uśmiech, ale był to uśmiech prowizoryczny, pusty, niemy. Uśmiech nie wyrażający nic, a czemu ? bo nie było między nami więzi, nawet tej chorej i zaborczej, nie było nic. Wpadliśmy na siebie w celu chyba regeneracji, on po ciężkim życiu w rozbitej rodzinie, dla zapełnienia pustki jaka pozostała po tym co niby nazywa się bliski, a ja &amp;#8230; po wcześniejszej dziwacznej codzienności. I choć obojętność była pewnie od początku to cisza, spokój, brak walk i krzyków spowodował, że chciałam przy nim trwać. Dobry kumpel powiedział mi, że to był doskonały regenerator, idealny sposób na odbudowę siebie. Nie byłam tego świadoma, ale teraz wiem, że miał rację. Czy to wykorzystanie kogoś jeśli nie jest świadomym ? Naprawdę świadoma nie byłam&amp;#8230; w zasadzie dostrzegłam tą naszą obcość dopiero w chwili gdy moje życie lekko zamarło. Kiedy najważniejszy człowiek, czyli babcia, potrzebowała mnie a ja potrzebowałam jego, potrzebowałam wsparcia, chwili rozmowy, małego buziaka, przytulenia w milczeniu a co dostawałam ? Nic &amp;#8230; Stos naczyń w domu, głośną muzykę kiedy wracałam i w zasadzie tyle. Musiałam radzić sobie sama z emocjami, z codziennością i dałam radę. Wtedy zaczęło we mnie kiełkować, że dość, że nie na tym miłość polega, nie dlatego jesteś z kimś by twoje emocje odbijały się od niego, od muru jakim się ode mnie odgradza, nie takiego człowieka chcę całe życie spotykać wieczorem pod moją kołdrą, nie taki człowiek będzie budzony przeze mnie cichym szeptem&amp;#8230; A, że u mnie od myśli do czyny blisko więc teraz tamte losy mam za sobą. Obojętność to jedno, a zdrada to drugie ale o tym pisać nie chcę bo to tylko poboczny aspekt zamknięcia tamtych rozdziałów życia.&lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Part-2.html</guid>
      <pubDate>Thu, 17 May 2012 11:36:18 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Part 1.</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Part-1.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Jak tak patrzę na ludzi wkoło i na siebie to cholera trochę się przeszło mając te 29 lat raptem. I coraz częściej mam wrażenie jakby to wszystko mi się śniło, jakby moje życie w zasadzie przemknęło obok mnie, a ja żyję jakimiś obserwacjami tłumu krążącego wkoło. No bo to za dużo zdarzeń jak na jedną istotkę&amp;#8230; Ale jednak nie. To moje życie, złożone z tysięcy dni, z setek wylanych łez, z miliona uśmiechów. To moje stópki obeszły ten świat drogami dzikim, czasem wciągającymi niczym bagno, czasem palącymi niczym żar ogniska, czasem śliskimi jak lodowisko a czasem mile muskającym mnie niczym podróż po dywanie z płatków róż. I nie chcę tu się użalać, po prostu sobie tak gdybam nad sobą i nad tym, że mój mózg ciężko ogarnia to wszystko co było. W sumie, z jednej strony został we mnie na pewno jakiś cierń tamtych dni, ale czy ja wiem czy on jest uciążliwy ? W zasadzie bardziej wywołuje to wszystko we mnie uśmiech, a może to po prostu radość, że się skończyło ? Czasem jak sobie przypomnę takie pojedyncze kadry to &amp;#8230; włos się jeży do czego człowiek był zdolny, co człowiek musiał przejść i jak się zachować by nie pociągnęło za sobą to czyjegoś buta lądującego na moich plecach albo siarczystego śmiechu ironii łamiącego serce. Pamiętam te ucieczki z domu z Nim, z człowiekiem doprowadzającym moją mamę do szału, człowiekiem który potrafił unieść rękę nie tylko na mnie ale i na nią, kiedy to musiałam stać między nimi i zbierać okładanie z obu stron, dostawać pięściami niczym obuchem. I chyba bardziej od siniaków bolało to, że dwoje bliskich mi wtedy ludzi się nienawidzi, że musząc wybrać stronę jednego z nich doprowadzam do sytuacji kiedy drugie czuje się zdradzone. Tamte czasy minęły, wiem, ale każdy cios, każdy siniak, każda szrama na moim ciele odbiło się echem na mojej duszy, na szczęście nie na sercu &amp;#8230; Nie stałam się kobietą z kamienia (jak chyba widać), nie stałam się też zamkniętą w sobie wystraszoną kobitką, co to nie zaufa, nie uwierzy, jest uwięziona w swoim własnym umyśle i świecie. Tamto życie to była ciągła ucieczka, ciągłe dostosowywanie się, by tylko nie wprowadzić jego w zły nastrój, chodzenie jak w przysłowiowym zegarku &amp;#8230;. I tak długo wytrzymałam. Ale znów się powtórzę &amp;#8211; chory związek to był, nawet nie mogę nazwać tego miłością bo z perspektywy czasu nie w tym kierunku to podążało &amp;#8211; ale na pewno była pewna więź, która nie kipiała obojętnością, a wręcz przeciwnie. Była chorą zaborczością i zamknięciem w matni przynależności, w domowym więzieniu, w zniewoleniu umysłu. Minęło &amp;#8211; uffff.&lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Part-1.html</guid>
      <pubDate>Thu, 17 May 2012 11:35:51 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Niecierpliwość&amp;#8230;</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Niecierpliwosc8230.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; To jedna z moich największych wad. I choć staram się ją ujarzmiać, staram się panować nad deficytem cierpliwości to jednak &amp;#8230; Oczywiście zmieniać się nie zamierzam bo pewnie jakiś urok mojej osoby polega na tym, że działam pod wpływem impulsu, że u mnie nie ma zastojów, analiz nazbyt wygórowanych, ja myślę &amp;#8211; mówię &amp;#8211; robię. Taki ciąg we mnie się wykształcił. No i tak oto czasami życie nakazuje mi oczekiwać&amp;#8230; Jak ja tego nie znoszę :P Wtedy zwykle mi się przypomina tekst piosenki &amp;#8222;czekasz na tę jedną chwilę, serce jak szalone bije&amp;#8230;&amp;#8221;. Na co czekam teraz ? Na sprawy błahe. Na telefon, na wiadomość, na słowa płynące wprost do mnie z najbardziej skrytych zakamarków duszy czyjejś, na słonko świecące i grzejące&amp;#8230; Jak wiadomo czekanie uszlachetnia a więc w imię tego ujarzmiam tę mą niecierpliwość i staram się nie być gderającą i naprzykrzającą się babą.  Tyle, że czasem &amp;#8230;.. sama z siebie się śmieję walcząc z sobą. Ale dam radę, w końcu jestem małym &amp;#8222;fajter&amp;#8221; :P &lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Niecierpliwosc8230.html</guid>
      <pubDate>Thu, 17 May 2012 08:27:57 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Rodzina &amp;#8230;</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Rodzina-8230.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jestem cholernie rodzinnych ludkiem. Co prawda żyjąc bez taty, dziadka, rodzeństwa nie miałam za wiele osób, z którymi łączyły mnie więzy krwi, ale jednak.. Rok temu odeszła babcia&amp;#8230; Rozstałam się kiedyś tam z kimś kogo nazywałam Małżonkiem. Teraz hmm. W zasadzie została mi tylko mama, a z nią &amp;#8211; bywa różnie. Natomiast od zawsze byłam człowieczkiem, który lubi te cholerne zjazdy rodzinne, który uwielbia święta, podczas których spotyka się mała zgraja ludzi mających wspólne drzewo genealogiczne. W naszym przypadku drzewko :P Chciałabym kiedyś  mieć znowu rodzinę. Taką, gdzie to Kobieta dba o ciepło domowe, kiedy o poranku zjada się razem śniadanie, a obiad jest chwilą spotkania przy stole. Taką gdzie Dwoje ludzi kocha się miłością prawdziwą i mając wspólne cele idzie z uśmiechem do przodu. Gdzie są dzieci, pies skacze wesoło wkoło, dom pachnie ich skórą i oddechami. Marzy mi się, ale &amp;#8230;. Nigdy nie mówię nigdy, ale patrząc na to co jest teraz &amp;#8211; nie sądzę by kiedykolwiek mnie to spotkało. Każdy ma swoją szansę w życiu, czasem niektórzy jej nie wykorzystują lub niweczą i chyba tak było ze mną. Raz mój świat upadł i rozsypał się na cząstki, wtedy świat wyglądał jakby niebo pękło na miliardy niepoliczalnych cząstek&amp;#8230; Potem mój świat ot tak prysł, przestał istnieć, prawie niezauważalnie przeszli wszyscy wraz ze mną nad tym do porządku dziennego. A teraz &amp;#8230;. Teraz dryfuję. Marząc, żyjąc dniem codziennym, ciesząc się tym co mam, a jednak &amp;#8230;. Marząc.&lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Rodzina-8230.html</guid>
      <pubDate>Wed, 16 May 2012 08:21:12 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>C o ś</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/C-o-s.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: center;"&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; "Zgorzkniałem, schłodniałem... &lt;br /&gt; spadłem &lt;br /&gt; w otchłań przytłumionych emocji &lt;br /&gt; gdzie przypływem ukazanych uczuć &lt;br /&gt; reaguję szczękiem kości, &lt;br /&gt; uśmiechem! poddając się.... &lt;br /&gt; Nieprzerwanym tunelem mdłości, &lt;br /&gt; gdzie pasja nie jest zbawieniem &lt;br /&gt; lecz radością, która daje mi czas &lt;br /&gt; czas który daje nadzieje, na &lt;br /&gt; odnalezienie miłości" &lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/C-o-s.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 13:12:32 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Kiedy Kobieta kocha mężczyznę &amp;#8230;</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Kiedy-Kobieta-kocha-mezczyzne-8230.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Do tego się ustosunkować mogę, choć na usta ciśnie się od razu pytanie co się dzieje kiedy Mężczyzna kocha kobietę ? Jak wtedy wygląda świat jego oczyma, co wtedy myśli jego serce, dokąd biegną myśli. No ale wracajmy do nas, do Kobiet&amp;#8230; Kiedy kobieta kocha mężczyznę wówczas budzi się o poranku z myślą, jak obudzić go w sposób jeszcze cudowniejszy niż dnia poprzedniego. Każda stworzona kanapka dla niego jest z myślą, by rozpływała się w ustach, by popijana o poranku kawa była o odpowiedniej temperaturze by nie poparzyć jego miękkich ust i by jej słodycz nie odpowiadała lepikowi, tylko nadawała idealną  konsystencję. Kochająca kobieta podąża do pracy z uśmiechem na ustach i co chwile myślami biegnie ku niemu, co chwilę pod powiekami przesuwają się jej odruchowo jego obrazy tylko po to by umilić czas oczekiwania na popołudnie, na chwile gdy będzie przy nim, gdy szepnie mu nieśmiało na uszko &amp;#8222;Kochaj mnie&amp;#8221;. Zatem chcę szepnąć &amp;#8230; Kochająca kobieta jest wierną wilczycą, skoncentrowaną na nim, skoncentrowaną na sobie by co dnia udowadniać mu, że warto, że jest odpowiednią, a działania jej są naturalne i szczere. Kochająca kobieta to kobieta  potrafiąca być dla kogoś tęczą w grudniowy dzień, spadającą gwiazdą w deszczową noc. Kochająca kobieta to taka, przy której obudzisz się rano z radością w oczach i zasypiał będziesz ze spokojem w sercu. Kochająca kobieta jest cudownym koktajlem przyjaźni, miłości, namiętności, kumpeli, racjonalności, szaleństwa, fantazji i finezji w jednym, ale nie tylko &amp;#8230;.. między tymi słodkościami może być kanapeczka z ironii, złośliwości, zazdrości, łatwowierności i naiwności. Coś pominęłam ? &lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Kiedy-Kobieta-kocha-mezczyzne-8230.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/Kiedy-Kobieta-kocha-mezczyzne-8230.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 13:00:20 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>istnieją tacy ludzie .....</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/istnieja-tacy-ludzie.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Są ludzie, bez których obecności nie wyobrażamy sobie dalszej egzystencji. I teoretycznie mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych to jednak cicho wierzymy, że niektórzy właśnie tacy są  - jedyni. Tacy przy których to czujemy się bezpieczni, przy których wszelkie opory idą w kąt i czujemy się w pełni sobą, nie musimy wtedy ani nic ukrywać, ani nikogo udawać, kiedy to podajemy siebie niczym na tacy i wiemy, że spotkamy się z akceptacją i zrozumieniem. Są w naszym życiu ludzie, którzy widziani już na horyzoncie wprawiają nas w uśmiech i dobry nastrój. Ludzie, o których chcemy dbać i się troszczyć, dla których zawsze znajdziemy czas. Być dla kogoś kimś takim to równoważne z byciem spełnionym człowiekiem. Przecież każdy z nas stworzony jest do życia w duecie, do bycia partnerem, przyjacielem, do otrzymywania i odwzajemniania pokładów bliskości. I choć nie szukamy tego na siłę, a bynajmniej nie powinniśmy to w głębi duszy czekamy na tą jedność, na tą wyłączność jaką ofiaruje nam ktoś i jaką garściami przyjmie od nas : ) &lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/istnieja-tacy-ludzie.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 08:49:32 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>9 dni ......</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/9-dni.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jeszcze tylko 9 przebudzeń i urlop. Co prawda nie będzie drinków pod palemką, nie będzie spacerów po plaży w ciepły wieczór, nie uda się pozwiedzać urokliwych zakątków, ale i nie będzie buczącego budzika o świcie, nie będzie trzeba tłuc się przez te kilka chwil autobusem wśród ludzi równie &amp;#8222;zadowolonych&amp;#8221; z wyjścia do pracy jak ja. Będą dwa cudowne tygodnie na relaks. Ale nie do końca&amp;#8230; Trochę jednak pracy mnie czeka w te wolne dni i to polegającej na przyswajaniu wiedzy no ale cóż &amp;#8211; jakoś się zmobilizować w innych chwilach nie umiem więc wykorzystanie urlopu zostanie uskutecznione. Oczywistym natomiast jest, że urlopu się wyczekuje, że się zanim tęskni i chce się by się nigdy nie skończył. I wiadomo też, że biegnie on stokroć szybciej aniżeli te godziny kiedy myślisz, kiedy pracujesz, analizujesz, pokonujesz swe obowiązki i krok po kroku dochodzisz to tych słynnych celów zawodowych. Zatem substytutem mojej plaży będzie musiał okazać się balkonik z leżakiem.  Drinka z palemką nie będzie ale na pewno w dłoni dzielnie będę dzierżyć słodki sok. I będzie miło i przyjemnie. Zatem odliczamy &amp;#8230;.. 9 dni : )&lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/9-dni.html</guid>
      <pubDate>Mon, 14 May 2012 12:08:48 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>śniąc .....</title>
      <link>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/sniac.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: center;"&gt; "Sen to zło, nie ma złudzeń&lt;br /&gt; Sen ogarnął wszystkich ludzi&amp;#8221; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I niekoniecznie mam tu na myśli oddanie się w ramiona Morfeusza. Choć i to jest nad wyraz przyjemne. Szczególnie jeśli za uchem czujesz czyjś ciepły oddech, jeśli ciężkie ale jakże ukochane ramię obejmuje cię tak, jakby chciało ochronić cię przed całym światem. Ludzie są różni pod każdymi względami, ale jeśli skupić się na sposobie spania to moje doświadczenia też wykazują różnorodność w tym aspekcie. Nie raz dostawało się w nocy łokieć pod żebro albo obijało się o sterczące kolana odgradzające się ode mnie murem. Nie raz ktoś spał niczym na więziennej pryczy, na wznak, udając, że nie ma mnie w pobliżu. Ale to zmory przeszłości&amp;#8230; Przecież są ludzie, miejmy nadzieję że człowiek w jednej osobie, który usypiać uwielbiał będzie z zapachem mojej skóry unoszącym się wkoło. Dla którego moje plączące się włosy na poduszce, którą zawsze podkradam, będą miłym afrodyzjakiem. Człowiek, dla którego dotyk w trakcie snu będzie bezwarunkowym i naturalnym zjawiskiem. Człowiek, który bezwiednie będzie szukał mej obecności potrzebując mnie niczym tlenu. Marzenia myślicie prawda ? Czasem stają się rzeczywistością, a wtedy czas na kolejne marzenie i oczekiwanie na jego spełnienie&amp;#8230;. Na tym chyba polega cud życia, iż nigdy nie zakaże nam wyzbyć się swego marzycielstwa. To mówiłam, a raczej marzyłam ja &amp;#8211; etatowa marzycielka Marta. &lt;/p&gt;</description>
      <author>martitka2707@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://martitka2707.blox.pl/2012/05/sniac.html</guid>
      <pubDate>Thu, 10 May 2012 08:31:41 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


